Glinki są naturalnym surowcem mineralnym, pochodzącym ze
skał krzemionkowo-aluminiowych. Ich wspaniałe właściwości wynikają ze
szczególnej struktury oraz obecności wielu mikroelementów, soli mineralnych i
pierwiastków śladowych (m.in. cynku). Ich skład to istna tablica Mendelejewa.
Glinki wydobywane są z głębokich pokładów gleby, morza oraz
jaskiń (z głębokości ok. 50-70 m), gdzie nie są narażone na wpływ cywilizacji.
W trakcie wydobywania metalowymi wiertłami tracą ona trochę ze swoich
magnetycznych właściwości, ale odzyskują
je w trakcie suszenia na słońcu. Nie zawierają sztucznych dodatków i
konserwantów, a odpowiednie dotlenienie na koniec obróbki udoskonala ten
naturalny produkt.
Istnieją różne rodzaje glinek. Kolor ich świadczy o składzie
mineralnym i ukierunkowuje do odpowiedniego rodzaju cery. Glinka zielona
zawdzięcza kolor związkom żelaza i miedzi. Zawiera około 20 różnych soli
mineralnych (sole krzemu, magnezu, wapnia, potasu, fosforu) i jest przeznaczona
do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej, trądzikowej i z wypryskami.
WŁAŚCIWOŚCI GLINKI ZIELONEJ
Właściwości absorpcyjne glinki zielonej wynikają z tego, że
jej cząsteczki są naładowane ujemnie i w związku z tym przyciągają cząsteczki o
ładunku dodatnim (to zapewne każdy pamięta z lekcji fizyki). Większość
substancji toksycznych jest właśnie dodatnio naładowane. To sprawia, że glinka
wiąże sebum, drobnoustroje, toksyny oraz martwe komórki znajdujące się na
powierzchni skóry.
Oprócz właściwości
absorpcyjnych glina zielona działa dezynfekująco i gojąco. Doskonale leczy
trądzik, wypryski, pielęgnuje i regeneruje zmęczoną cerę, także podczas leczenia,
odkażając ją i wzmacniając. Działa zwężająco na powiększone pory. Skóra nabiera
zdrowego i świeżego wyglądu.
MOJE GLINKI ZIELONE
Mam cerę mieszaną i jedyne maseczki, których używam i które dają
efekty to maseczki z glinki zielonej (a wierzcie mi, że przetestowałam ich
naprawdę bardzo dużo). Obecnie używam:
GLINKA ZIELONA FIRMY BIOCOSMETICS
Jest to glina w proszku, więc maseczkę przygotowuje się
przez rozrobienie z wodą (ja często używam do tego celu hydrolat aloesowy z Biochemii Urody). Generalnie maseczka
jest dość mocna, silnie oczyszcza i
świetnie nadaje się wówczas kiedy pojawią się na twarzy wypryski. Doskonale je
wysusza i szybko możemy się ich pozbyć. Maseczkę zawsze nakładam na twarz na 15
minut. Trzeba zadbać o to, żeby przez ten czas za mocno nie wyschła nam na
twarzy (można ją zwilżać wilgotną chusteczką albo spryskiwać wodą termalną).
GLINKA ZIELONA W PAŚCIE FIRMY ARGILETZ
Zacznę od tego, że kupiłam ją na Allegro w ilości 1,5 kg i
było to wielkie szaleństwo. Mimo, że stosuję ją dwa, trzy razy w tygodniu to obawiam
się, że nie jestem wstanie zużyć takiej ilości przez rok. Całe szczęście pojemnik
jest bardzo szczelny, więc może uda mi się wykorzystać ją do końca. Ostatecznie
mogę zawsze nałożyć ją na całe ciało i poczuć się jak w SPA ;-)
Najwspanialszą sprawą w tej glince jest to, że jest ona już
w postaci gotowej pasty, którą od razu można nałożyć na twarz. Przygotowanie
maseczki z produktów sypkich, może nie jest jakoś specjalnie skomplikowane, ale
z pastą zawsze jest dużo szybciej. Maseczka również świetnie oczyszcza, ale
jest delikatniejsza dla skóry niż ta z firmy Biocosmetics. Buzia jest po niej
gładka, a pory zwężone.
Uwaga – glinki zielonej
nie polecam posiadaczkom cery wrażliwej i suchej. Częstotliwość używania zależy
indywidualnie od skóry, najlepiej samemu przetestować, co się lepiej sprawdza
czy np. nakładanie maseczki dwa razy w tygodniu po 15 minut, czy może co drugi
dzień na 5 minut.



aż chyba sobie też ją kupie, bo mam jakoś ostatnio dziwne problemy z moją cerą, z suchej zrobiła się tłusta, niefajnie..
OdpowiedzUsuńhttp://emmka-m.blogspot.com/