poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Być jak Fiona, czyli z pomocą dla cery tłustej i mieszanej



Glinki są naturalnym surowcem mineralnym, pochodzącym ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Ich wspaniałe właściwości wynikają ze szczególnej struktury oraz obecności wielu mikroelementów, soli mineralnych i pierwiastków śladowych (m.in. cynku). Ich skład to istna tablica Mendelejewa.

Glinki wydobywane są z głębokich pokładów gleby, morza oraz jaskiń (z głębokości ok. 50-70 m), gdzie nie są narażone na wpływ cywilizacji. W trakcie wydobywania metalowymi wiertłami tracą ona trochę ze swoich magnetycznych właściwości,  ale odzyskują je w trakcie suszenia na słońcu. Nie zawierają sztucznych dodatków i konserwantów, a odpowiednie dotlenienie na koniec obróbki udoskonala ten naturalny produkt.

Istnieją różne rodzaje glinek. Kolor ich świadczy o składzie mineralnym i ukierunkowuje do odpowiedniego rodzaju cery. Glinka zielona zawdzięcza kolor związkom żelaza i miedzi. Zawiera około 20 różnych soli mineralnych (sole krzemu, magnezu, wapnia, potasu, fosforu) i jest przeznaczona do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej, trądzikowej i z wypryskami. 

WŁAŚCIWOŚCI GLINKI ZIELONEJ

Właściwości absorpcyjne glinki zielonej wynikają z tego, że jej cząsteczki są naładowane ujemnie i w związku z tym przyciągają cząsteczki o ładunku dodatnim (to zapewne każdy pamięta z lekcji fizyki). Większość substancji toksycznych jest właśnie dodatnio naładowane. To sprawia, że glinka wiąże sebum, drobnoustroje, toksyny oraz martwe komórki znajdujące się na powierzchni skóry.


Oprócz właściwości absorpcyjnych glina zielona działa dezynfekująco i gojąco. Doskonale leczy trądzik, wypryski, pielęgnuje i regeneruje zmęczoną cerę, także podczas leczenia, odkażając ją i wzmacniając. Działa zwężająco na powiększone pory. Skóra nabiera zdrowego i świeżego wyglądu.

MOJE GLINKI ZIELONE

Mam cerę mieszaną i jedyne maseczki, których używam i które dają efekty to maseczki z glinki zielonej (a wierzcie mi, że przetestowałam ich naprawdę bardzo dużo). Obecnie używam:

GLINKA ZIELONA FIRMY BIOCOSMETICS


Jest to glina w proszku, więc maseczkę przygotowuje się przez rozrobienie z wodą (ja często używam do tego celu hydrolat aloesowy z Biochemii Urody). Generalnie maseczka jest dość mocna, silnie oczyszcza  i świetnie nadaje się wówczas kiedy pojawią się na twarzy wypryski. Doskonale je wysusza i szybko możemy się ich pozbyć. Maseczkę zawsze nakładam na twarz na 15 minut. Trzeba zadbać o to, żeby przez ten czas za mocno nie wyschła nam na twarzy (można ją zwilżać wilgotną chusteczką albo spryskiwać wodą termalną). 

GLINKA ZIELONA W PAŚCIE FIRMY ARGILETZ




Zacznę od tego, że kupiłam ją na Allegro w ilości 1,5 kg i było to wielkie szaleństwo. Mimo, że stosuję ją dwa, trzy razy w tygodniu to obawiam się, że nie jestem wstanie zużyć takiej ilości przez rok. Całe szczęście pojemnik jest bardzo szczelny, więc może uda mi się wykorzystać ją do końca. Ostatecznie mogę zawsze nałożyć ją na całe ciało i poczuć się jak w SPA ;-)

Najwspanialszą sprawą w tej glince jest to, że jest ona już w postaci gotowej pasty, którą od razu można nałożyć na twarz. Przygotowanie maseczki z produktów sypkich, może nie jest jakoś specjalnie skomplikowane, ale z pastą zawsze jest dużo szybciej. Maseczka również świetnie oczyszcza, ale jest delikatniejsza dla skóry niż ta z firmy Biocosmetics. Buzia jest po niej gładka, a pory zwężone.


Uwaga – glinki zielonej nie polecam posiadaczkom cery wrażliwej i suchej. Częstotliwość używania zależy indywidualnie od skóry, najlepiej samemu przetestować, co się lepiej sprawdza czy np. nakładanie maseczki dwa razy w tygodniu po 15 minut, czy może co drugi dzień na 5 minut.




1 komentarz:

  1. aż chyba sobie też ją kupie, bo mam jakoś ostatnio dziwne problemy z moją cerą, z suchej zrobiła się tłusta, niefajnie..

    http://emmka-m.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń